niedziela, 22 lutego 2015

Ważne!!

Przenoszę opowiadanie na wattpada!
Jest dobre, tylko po drodze się zgubiłam.
I tutaj nie wiem. Nie potrafię się zmieścić, a tam tak (?! wytłumaczcie mi to)
Jednak. Dzisiaj w nocy wykonam zwiastun do niego. Nazwa pozostaje bez zmian. Cóż... Do piątku wszystko będzie działo i tu i tam jak trzeba. Aktualnie kończę robić zwiastun przyjaciółce, potem zrobię tu a na końcu poprawiam wszyściuteńkie rozdziały.
Następnie napiszę po rozdziale do opowiadań na wattpadzie i cóż.. przeniosę to wszystko.
Fabuła będzie trochę inna, więc warto przeczytać od początku.
Przepraszam, wiem, że czekacie (mam nadzieję, że ktoś tu zagląda).
Jeśli ktoś chciałby się ze mną skontaktować--> numer gg 42206183
Obiecuję wam, że to opowiadanie będzie miało koniec i dobrnę z nim do końca. I to do końca wakacji :) (zależy od rozdziałów)

czwartek, 21 listopada 2013

One 1... 2... 3...

Opublikowane: 21.11.2013r. 13:16
Poprawione: 08.11.2014r. 17:25

Usłyszałam ten cholerny budzik. Nie chcę jeszcze wstawać. Nie teraz. Otworzyłam oczy poszukałam telefonu. 6:30.. Dobra, jeszcze pięć minut. Przewróciłam się na bok i zasnęłam. 
-Jesteś cholernym dupkiem!-krzyknęłam na jakiegoś chłopaka. Był odwrócony do mnie tyłem. Byliśmy w jakimś pomieszczeniu.
- Coś Ty powiedziała?!
- Jesteś cholernym dupkiem, który nie liczy się z uczuciami!
- Nie mów tak do mnie!- wycedził przez zęby chwytając mnie za włosy. Zaczęłam krzyczeć z bólu.
- Puść mnie..
- Dlaczego miałbym to zrobić?-puścił mnie w końcu przez co upadłam na ziemię.
- Mówiłeś, że nic mi nie zrobisz, że chcesz mnie chronić!- zawyłam żałośnie.
- Kłamałem.- odpowiedział beznamiętnie patrząc na mnie z rozbawieniem. 
Zadzwonił mój telefon, który obudził mnie z tego chorego snu.
J:Tak?
E: Śpisz jeszcze?! Jasmine! Jest już 7:20!
J: Co?!
E: Wstań i się szybko ogarnij, będę niedługo!
J: Dobra, już wstaję.
E: Mam nadzieję, pa!
J: Dzięki.
Gwałtownie wstałam z łóżka dzięki czemu zakręciło mi się w głowie. Usiadłam i wstałam po ok. 30 sekundach. Podeszłam do krzesła obrotowego, gdzie zostawiłam  wieczorem ubrania na dzisiaj. Znowu upalnie. Przeszłam przez korytarz i otworzyłam drzwi łazienki. Szybko się przebrałam i umyłam zęby. Niestety nie miałam czasu na jakiekolwiek śniadanie. Złapałam torebkę w dłoń i zbiegłam po schodach. Mój ojciec siedział w kuchni patrząc niedowierzająco na mnie.
T: Znowu zaspałaś!
J: Nie prawda! To pierwszy raz w tym roku!
T: W tamtym roku codziennie zasypiałaś!
J: To było wieki temu!
T: Lepiej zejdź mi już z oczu, jesteś gorsza od..
Wiedziałam, do kogo chce mnie porównać. Moja siostra była w jego oczach ideałem. Zawsze była ideałem, ale nie ja. Byłam nieusłuchaną gówniarą, która nie rozumie co to odpowiedzialność. Tata zawsze był za Molly, za mną wstawiała się mama. Ze łzami w oczach pobiegłam na korytarz w zawrotnym tempie zakładając trampki. Wybiegając z domu upewniłam się, że trzasnęłam drzwiami najmocniej jak potrafiłam. 
E: Jasmine! Co się stało?- Po chwili poczułam ręce przyjaciela odwracające mnie przodem do niego.
J: Gdzie Sally?
S: Tu jestem. Co się dzieje... Jamine! Ty płaczesz??
J: Nie zmazuję makijaż sposobem naturalnym!
E: Woow, znowu o niej wspomniał?
J: Yhym.. Możemy już iść? Jest za 10 minut 8.
Ruszyliśmy w drogę. Już nikt się nie odzywał. Po chwili czułam, że ktoś mnie obserwuje. Zaczęłam nerwowo się obracać.Czułam, że mi słabo. Po chwili straciłam kontakt ze światem.
~Trochę później~
Równomierne pikanie
Pik...
Pik...
Pik...
Pik...
Pik...
Jasne światło poraziło moje wrażliwe oczy przyzwyczajone do ciemności.
Nie rozpoznawałam głosów które mówiły w pomieszczeniu. Nie mogę nic zrobić oprócz ruszeniu ręką.
1...
2...
3...
- Obudziła się!
Ktoś krzyknął, jednak nadal nie mogę rozpoznać kto to powiedział. Na sali są moi przyjaciele i matka Ed'a. Niestety nie widzę mojego ojca..
J: Co się stało? Gdzie ja jestem?
E: Jesteś w szpitalu. Zasłabłaś.
J: Aha...
Mama Ed'a.: Może ja już pójdę. Trzymajcie się dzieciaki, zwolnię was do końca lekcji. Zdrowiej Jass.
J:Okej. Dziękuję.
S: Dziękujemy.
E: Niezłego nam stracha narobiłaś..
J: Przepraszam.
S: Chcesz coś do jedzenia? Wolisz stąd czy mam iść na miasto?
J: Idźcie po coś dobrego na miasto. Ja się prześpię. Nie mam sił na nic.
E: Okeej. Dobra jak coś znajdziemy to Ci przyniesiemy.
J: Kasę mam w plecaku weźcie połowę. Powinno starczyć.
S: Nie wygłupiaj się..
J: Weź ją i mi coś kup, a teraz do widzenia. Dobranoc.
E: Trzymaj się branoc.
S: Paa.
Poczułam na swoim czole usta przyjaciela, a chwilę później na policzku przyjaciółki. Wyszli z sali. Odczekałam trochę, po czym powoli wstałam z łóżka i sięgnęłam plecak. Całe szczęście noszę telefon w torbie i nic mu się nie stało. Na tapecie mam zdjęcie moje i Molly. Źle mi z tym, że tak często się kłóciłyśmy. Czasu nie cofnę i nie zmienię już nic. Ze smutkiem patrzyłam na te zdjęcie. To było dwa tygodnie przed jej śmiercią. Na zakupach.
M: Jasmine! Jaka boska ta bluzka! Musisz ją przymierzyć!
J: Molly.. w przeciwieństwie do Ciebie nie lubię się tak ubierać. Wiesz o tym.
M: Ach no tak. Wolisz bluzy i wyglądać jak jakieś bezguście!
Mm: Znowu zaczynacie?
M&J: Przepraszamy.
J: Nie chodzi o to, wolę ubrać się wygodnie.
M: Dobra już dobra! Chociaż ją przymierz. Jak nie będziesz chciała to zdejmiesz. Nic nie tracisz, możesz tylko zyskać.
J:Ughhh.. Daj to.
 
Usiadłam na łóżku, a po chwili znowu zaczęło mi szumieć w głowie. Położyłam się i straciłam kontakt ze światem.
________________
Okej. Postanowiłam złączyć niektóre rozdziały, zmienić większość, bo pierwsze rozdziały są faktycznie MAKABRYCZNIE NIEUDANE. Aż to podkreśliłam hah. Założyłam ten blog rok temu (niecały) i jest dopiero 9 rozdziałów?! Co jest ze mną nie tak? Brak weny? Może, nie będę się tłumaczyć, bo nie wiem co się ze mną działo. Poprawię 2 blogi i na zmianę będę dodawać nowe rozdziały. Prolog się nie zmienił, reszta uległa/ulegnie zmianie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~
Więc... chyba się zorientowaliście, że 1 pisany tekst pochyłymi to coś w rodzaju snu. Możecie szukać podobieństw w jakimś rozdziale ;)
Natomiast 2 tekst pisany pochyłymi to wspomnienie z siostrą. Będzie ich trochę dużo, ale nie tylko z siostrą :)) Dzisiaj poprawiam WSZYSTKIE rozdziały. 

Prolog

Włączcie--> Nastrój_1

Czy sądzicie, że nie mam dość? Czy nie sądzicie, że jest mi trudno? Może jednak niektórzy znają prawdę. To moja historia. Jestem zwykła siedemnastolatką która dużo wycierpiała. Śmierć ukochanych osób jest niewyobrażalnie mocnym ciosem. Mam ochotę zeskoczyć z mostu wprost do wołających mnie fal. Niestety nie jest to łatwe.  Bóg nie pozwala pokazać jednej prawdy o mnie którą zna On, mój Anioł Stróż i ja, teraz Wy także wiecie. Czy zakocham się kiedyś? Czy mój Anioł Stróż odejdzie? Może jednak dobrze, że jest? Nienawidzę go za jego litość. Moja mama wraz z siostrą zginęły. Jak? Pojechały do Syrii. Moja siostra miała 18 lata i twierdziła, że chce pomagać ludziom. Zapłaciła za to życiem. Matka tak samo. Jestem sama. Mój tata.. wspierał mnie.. no właśnie wspierał.

Teraz włącz to --> Nastrój_2
Od kiedy  poddałam się i zrozumiałam, że nigdy nie będzie tak jak dawniej. JUŻ NIC NIE BĘDZIE TAK JAK DAWNIEJ. Mój uśmiech.. widziałam go ostatnio... nie pamiętam dokładnie. To było z 4 lata temu. Poddałam się z 3 lata temu. Czuwa nade mną do tej pory mój przyjaciel Ed no i przyjaciółka- Sally. To nie oni byli moim Aniołem Stróżem. Tak naprawdę znam go tylko z imienia. James... Zawsze, gdy chcę coś złego zrobić on mi na to nie pozwala. To nie tak, że nagle pojawia się jakby zdjął czapkę-niewidkę, ale puka do drzwi chwyta za ręce. Uniemożliwia mi ponowne spotkanie z siostrą i mamą. Tak brakuje mi ich. Kolejny raz siedząc w pokoju płaczę. Mam już dość. Kamień uderzający w okno.. Raz, drugi. piąty. Nie wytrzymując otwieram okno "Nie potrzebuję Cię!". Wykrzykuję te trzy słowa w czarną nicość. Jednak wiem, że on tam jest.